Dobra, wiem, że to nie moralne, głupie, że to cios wymierzony prosto w moją edukację ALE wyjeżdżam na tydzień do Egiptu- ot tak po prostu. Jak na razie szykuje się całkiem szalony wyjazd, mam zamiar znaleźć potwora z Loch Ness, być porwaną przez UFO, umówić się na randkę z Tutanketsetamonem, opalić się(pewnie się skończy tak jak zawsze-będę biegała z parasolką), odnaleźć zaginiony grobowiec jeszcze bardziej zaginionej cywilizacji(może Gwiezdne wrota?- ehh marzenie z lat dziecięcych) i podszkolić się w rozumieniu dwuznacznych tekstów.
Jakie to śmieszne, że kiedy widzisz na horyzoncie tydzień leniuchowania w ciepłym kraju, od razu jakoś Ci łatwiej chodzić do szkoły. Od razu tez Ci trochę odbija- zwłaszcza wczoraj, jakoś tak wyszło, że trochę tak jakby byłam
„roztrzepana". Dlatego dziś pani R-Polonistka więziła na mnie odwet i sprawdziła moją prace domową, która nota bene była pisana na przerwie. Nie żebym narzekała czy coś, ale spodziewałam się ostrzejszej krytyki niż „nie używaj korektora". Odnoszę wrażenie, ze nauczyciele przestają mnie brać na poważnie...ale to inna historia i opowiem ją innym razem. I odnoszę wrażenie, że naprawdę szkolę refleks u znajomych XD Tylko, że to też inna historia, taka, której wcale nie mam zamiaru opowiadać
Tak więc, żegnam się z Wami drodzy Czytelnicy. Do przyszłego tygodnia! Niech moc będzie z wami. A ja pozdrawiam Ciebie drogi Czytelniku oraz : Lilę, Izę, Rosi( ten krem naprawdę jest no...no wiesz), Agatkę, Kotka, Pawła, Ziggiego( ty tez byłaś bardzo chora i musiałaś jechać do lekarza), Bartosza, Urtana, Mrusia, Pawełka, Piotrusia, Kubę, Adasia(bo przecież dzień chłopca), Hanię, Natalkę, Zuzię B, Zuzię Cz, Wandzię, Marcika, Rodziców, Karolacię, Rafała, Gosię.
A tak w ogóle to życzę Wam, przedstawiciele płci przeciwnej, wszystkiego najlepszego. Nie ważne czy jesteś chłopcem, niby chłopcem czy gatunkiem zakwalifikowanym przez Shi do wymarłych(mężczyzną...ale to ona powiedziała.). Po prostu, wszystkiego najlepszego, panowie. Wszyscy panowie(tak to podkreślam, ponieważ na blogu Rosi wywiązała się ciekawa dyskusja).
Złota myśl na dziś: Mężczyzna jest jak kwiat – trudno wyobrazić go sobie bez kielicha.
P.S Ojaaa wp znowu mieszało i teraz wszystkie czcionki i edycja tekstu jest do dupy, ze się posłużę takim kolokwializmem wulgarnym.
A jednak i to lato, tak jak co roku, dopaliło się w płomieniach złotych liści.
Całe szczęście, że tak się stało, już się obawiałam, że wróżby ekologicznych bakałarzy się sprawdzą i wiosna z jesienią przestaną istnieć. Brak wiosny jeszcze bym zniosła, ciężko by było ale nie takim rzeczom stawiałam czoła.
Ale brak jesieni? Nie, tego bym nie zniosła. To tak jakby ktoś mi odebrał nie tylko kolory, wilgotne powietrze i szare poranki, które nie zawsze chcą się rozpogadzać ale także, atmosferę, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania roku. Równowaga w naturze musi być(no przecież ekosystem bez jesieni runie), nie mówiąc już o tym, że szarlotka nie jest szarlotką bez czerwonych liści za oknem i chłodnego powietrza z lekką nutką zgnilizny.
A właśnie upiekłam szarlotkę ^^ To z tej radości- wczoraj byłam na rowerze i nacieszyć się nie mogłam ta całą pogodą. (Taka dygresja)
Ostatnio zastanawiałam się jak postrzega nas społeczeństwo. Często bywa, że zanim kogoś poznasz, to ktoś Ci mówi, że ta osoba jest taka i taka...wyraża swoją opinię, mniej lub bardziej pochlebną.
Trochę to takie śmieszne, że nigdy tego nie usłyszymy sami. Nie powtórzone przez drugą osobę. Jedynym wyjściem było by posiadanie peleryny niewidki, zdolność metamorfozy lub podsłuchiwanie. Za dużo roboty, aż tak ciekawa nie jestem. Zresztą, lepiej nie wiedzieć wszystkiego, ponieważ, bo tak.
No czas na mnie. Jutro szykuje się pracowity dzień, możliwe, ze będzie kartkówka ze staro greki, no i jeszcze ćwiczenia do matury. A wypadałoby jeszcze dziś coś narysować, coś napisać.
Pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Paweł, Urtan, Mruś, PzM, , Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.
P.S Właśnie skasowałam galerię- no cóż, może to i dobrze, może to i źle. I tak miałam zrobić z nią porządek.
Złota myśl na dziś: Pocałunek wymyślili mężczyźni, żeby zamknąć kobiecie usta( OMG serio??? Dop. Autora)
W tym przypadku nie jestem wyjątkiem i ni odstaję od reszty, ponieważ ja w piątki, albo łapię doła albo... no właśnie. Nie wiem czy wypada się przyznawać, ale drugim zajęciem na piątek jest spanie synchroniczne. Zapewne zaraz zapytasz, drogi czytelniku, czym owo spanie synchroniczne jest. Może wydać Ci się to bardzo dziwne, gdyż spanie synchroniczne to takie, które wykonuje się z inną osobą/ami, ale tak naprawdę nie ma w tym nic dziwnego. Każda osoba zajmuje wcześniej wybrane miejsce(bo tak na kupie to by było i niewygodnie i nieestetycznie), potem jeżeli wymaga tego sytuacja, przeprowadza się krótką rozmowę, a potem zaczyna się właściwa część spania.
Musze Wam powiedzieć, że jest to sport ekstremalny wymaga męczących i regularnych treningów. Tutaj nie można pozwolić sobie na jakiekolwiek skargi czy słabości. 
A ponieważ dziś lekcje skończyliśmy o godzinę wcześniej to uznałyśmy z Shi, że wypadłaby poćwiczyć. Wcześniej odwiedziłyśmy miejską świątynię miasta wojewódzkiego Olsztyn centrumhandloweAlfa gdzie dokonałam zakupu pomarańczowych rękawiczek(jak z drogówki) a następnie udałyśmy się do szkoły by wysłuchać bardzo mądrych referatów Izabeli i Liliany, które o Ifigenii z Taurydu opowiadały. Po powrocie do domu po raz pierwszy od tygodnia mogłam ugotować obiad, może to się Wam wydawać banalne, ale ja po tygodniu nie czucia smaków byłam już na prawdę zdenerwowana.
No i ćwiczyłyśmy z Kóczak to nieszczęsne spanie synchroniczne. Tak nam dobrze szło, ze się obudziłam przed godziną.
Rany... to trochę chore(za to dużo mówi o naszej szkole). Jak to wygląda? Co przeciętna licealistka elo 1 robi w piątek po południu? Śpi...
To przez tą pogodę. A właśnie- jest ładna. Normalnie chyba zostanę barometrem.
No kończę i nie zasypuję już was informacjami z mojego życia...wczoraj chciałam napisać coś ciekawego ale wp się zbuntowało, no a dziś to mi z głowy wyleciało i o! Dlatego pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy a specjalne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Adaś, Urtan, Mruś, PzM, Paweł, Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.
Złota myśl na dziś: Dwie rzeczy nie dają się sprowadzić do żadnego racjonalizmu: czas i piękno.
Bywa tak, że w prasie, radiu i telewizji można się natknąć na artykuł o feministkach, artykuł pisany przez feministki, bądź też artykuł o feministkach pisany przez feministki. To ostatnie zdarza się najczęściej, gdyż owe panie feministki, bardzo lubią pisać o sobie i swoim nieszczęściu ogromnym, przynajmniej ja takie wrażenie odniosłam.
Dziś będzie miała miejsce zdrada stanu, ponieważ ja oraz panny Rosi, Izabela i Shi uznałyśmy, że czas najwyższy powiedzieć emancypacji stop!
Najwyższy czas powiedzieć to głośno i niech usłyszy o tym cały świat: Nie! Nie zgadzam się z hasłami głoszonymi przez feministki. Nie chcę, żeby wypowiadały się w moim imieniu. I nie, nie jestem mężczyzną, który dorwał się do bloga niejakiej Ady K. vel Socki.
Żeby zapobiec potencjalnym nieporozumieniom chciałabym zaznaczyć, że szanuję i popieram działalność sufrażystek, które to sufrażystki działały w Ameryce w latach 1840-1920(trochę jakby dawno temu) walcząc o reformy prawa i poprawę warunków ekonomicznych. Feminizm drugiej fali(pojawił się w latach 60.) da się znieść, gdzie słowo znośny oznacza „ w miarę uzasadniony".
Ale przeszłość to pył a jutra nie znamy, dlatego ja koncentrować się na tu i teraz będę.
A niestety współczesne feministki kojarzą mi się ze stadem gęsi biegających po podwórku i zaczepiających inne zwierzęta. Robią tylko niepotrzebny hałas w imię niczego. Bo zrozumiem wszelkie protesty i publiczne demonstracje, gdy chodzi o walkę z paleniem wdów w Indiach, lub złym wykształceniem kobiet w Afryce. Niestety jedyne z czym walczą znane mi feministki to mężczyźni, którzy stali się symbolem niesprawiedliwości.
Żeby nie oskarżać bezpodstawnie oskarżać naszych współczesnych emancypantek przeczytałam parę mądrych artykułów paru oświeconych pań, zajrzałam do encyklopedii i zapoznałam się z głównymi hasłami ruchu feministycznego, z którymi nie potrafię się zresztą zgodzić.
Na ten przykład, feminizm radykalny zakłada że:
- należy dążyć do równouprawnienia kobiet i mężczyzn, biorąc pod uwagę wyłącznie kobiecy punkt widzenia. Trochę to takie, nierówne i paradoksalne ale pewnie ja nieoświecona baba nie mam o niczym pojęcia. Trudno. Może poradzę sobie z kolejnymi założeniami.
- Męska dominacja winna jest wszelkim formom opresji- damska także. Wina zawsze leży po obu stronach.
- Istnieje równość płci a wszelkie różnice wynikają z działań struktur władzy i socjalizacji. Płeć biologiczna (sex) jak i płeć społeczna (gender) są konstruktami społecznymi i płeć powinna być w związku z tym odrzucona jako jednostka klasyfikacyjna- To mnie szczerze mówiąc, trochę rozbawiło. Rzeczywiście tak na prawdę to się niczym nie różnimy a dymorfizm płciowy to jedna wielka bzdura. Chociaż, moim zdaniem, to nic dobrego jeżeli kobieta nie zauważa różnicy między sobą a mężczyzną. W dodatku to właśnie dzięki temu podziałowi, prawo chroni kobiety w sytuacjach, w których mężczyzna zostałby surowiej ukarany. Przykładów jest wiele ale nie chce się rozpisywać bo długich notek nikt nie czyta. W każdym razie najwyższy czas się pogodzić z tym, że i wygląd fizyczny i psychikę mamy inną od mężczyzn. Mnie to cieszy, z samymi babami to bym chyba zwariowała.
- Należy znieść podział na zachowania i zadania kobiece i męskie- Ale nie na siłę. Mnie naprawdę nie kręci praca w kopalni.
- Oddzielmy się od mężczyzn! Niech panują kobiety- A po jaką cholerę? Po pierwsze, kobiety już panują(np. Islandia) a po drugie niech mężczyźni rządzą sobie światem...i tak kobiety będą rządziły nimi.
Feminizm liberalny proponuje
- Pominięcie psychobiologicznych różnic płci oraz negowanie wynikających z tych naturalnych różnic podział ról w społeczeństwie i rodzinie.- Wolałabym nie. Po pierwsze chciałabym, żeby ktoś wziął pod uwagę to, że jestem kobietą, że mam inną psychikę niż mężczyzna i nie dziwił mi się za każdym razem gdy zachowam się jak klasyczna „baba". Pominięcie różnic to unifikacja a zunifikowany PRZYKŁADOWY mężczyzna to „taki sobie" mężczyzna. Tak samo kobieta. W sumie to już prawie nie będzie różnicy...psychiczna hermafrodyta? 
- Sprzeciw wobec gorszego traktowania kobiet ze względu na ich cechy, sposób myślenia czy przekonania.- Ok. Zgoda. Szowinizmu nie lubię ponieważ nie lubię atawistycznych zachowań u facetów (od czasu do czasu taki się pojawi). Ale na miłość Boską, istnieją też dżentelmeni, którzy raczej kobietę wyróżniają. Tak samo istnieją kobiety kulturalne i kobiety chamskie. A tak w ogóle, to czy przypadkiem feministki nie krytykują mężczyzn za ich cechy, sposób myślenia czy przekonania?
Jedynie hasło feminizmu umiarkowanego mówiące, że „Płcie mogą się wzajemnie uzupełniać." Zdaje się być rozsądne.
Feminizm to ideologia, która jak każda ideologia powinna czemuś służyć. Niestety feminizm już dawno przestał walczyć z prawdziwymi problemami(wspomniałam o tym wcześniej) i feministki zamiast pomagać kobietom, które są ofiarami agresji lub nie otrzymały odpowiedniej pomocy od państwa, wolą kłócić się o ubiór ludzika(ma spodnie nie spódniczkę), który wyświetla się na światłach dla pieszych.
Naprawdę, czasami mam wrażenie, że takie zachowanie wynika z kompleksu niższości. Może przykład, który przytoczę jest banalny ale za to doskonale obrazuje to co mam na myśli.
Feministki upierają się, że spodnie i krótkie włosy(oraz inne rzeczy charakterystyczne dla męskiego wyglądu) są znakiem nierówności. Ale dlaczego upodabniają się do mężczyzn skoro twierdzą, że mężczyźni wcale nie są godni naśladowania? Wciskając się w męskie spodnie i ścinając włosy przyznają, że mężczyzna to wzór, do którego dążą.
Po co? Nie wiem.
Ja tam jestem zwolenniczką spódnic i sukienek, uważam, że to bardzo miłe gdy mężczyzna przepuszcza mnie w drzwiach itp. Naprawdę nie przeszkadza mi ugotowanie posiłku, nawet jeżeli będzie jadł go facet, przeżyję. Nie czuję się nie szanowana i źle traktowana, tym bardziej zaniedbana.
Może zabrakło mi tego kobiecego genu szukania dziury w całym? Sama nie wiem. W każdym razie, dalszej emancypacji kobiet mówię NIE! I koniec.
Ojaa i tak się rozpisałam XD Przepraszam...Pozdrawiam Was, drodzy Czytelnicy a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Izabela( masz rację mężczyźni stali się bardziej uczuciowi od kobiet...i to wina kobiet ^^), Lilka, Kóczak (miałaś zaszczyt stać przy moich garach ale to tylko dlatego, ze mam katar i nie czuję smaków), Rosi, Paweł, PzM, Mruś, Jasio, Tata, Bartek, Urtan, Adaś, Krzysiek, Pawełek, Spirit(Tak! Tak! To są faceci...a przynajmniej niektórzy z nich) Kotek, Marcik, Ula, Ola, Ola, Natalka, Hania, Rajta i Gosia. May the force be with you.
Złota myśl na dziś: Nie ma ani jednej kobiety, która nie wolałaby być potraktowana nieco szorstko niż z przesadnym taktem. Niezaradność mężczyzn ratuje więcej serc niż cnota.
IIIIHAAAAAA!!!!! Że się tak wyrażę. Wena wróciła drodzy czytelnicy! Bo dwóch miesiącach bezsensownego literackiego masochizmu wreszcie odzyskałam swoją wenę. A już obawiał się, że pozostanie tylko płacz i zgrzytanie zębów, a ja będę zmuszona ogłosić wykrzyczeć światu "Nie masz! Nie masz nadziei!"
Wiele dni i nocy próbowałam o
dnaleźć swoją zgubę, na próżno. Nie pomagały bajki Disneya, nie pomagała lektura marka Aureliusza, nawet Władca Pierścieni nie pomógł. Na nic zdały się moje jęki, prośby i płacze, wena nie chciała wrócić nawet po tym jak włączyłam muzykę klasyczną.
I postaw się teraz, drogi Czytelniku, w mojej sytuacji. Ratunku nie ma, nigdzie nie ma śladu delikwentki.
Inny pewnie załamałby się w mojej sytuacji...lecz ja załamuję się tylko wtedy, gdy ktoś próbuje mi wytłumaczyć, że nie mogę mieć na imię Ada, bo takiego imienia nie ma, i że ewentualnie mogę nosić imię Adrianna lub Adela.
W każdym razie wreszcie się doczekałam powrotu tej paskudnej istoty potępionej, która dwa miesiące szlajała się, tak, nie ma czego tu ukrywać, SZLAJAŁA, po całym świecie. Jest brudna, trochę śmierdzi ale ma za to pełno nowych pomysłów.
Więc jak ją tylko doprowadzę do stanu używalności to się za nią zabiorę.
Szkoda tylko, że...właśnie skończyły się beztroskie dni mojej względnej swobody i wena chyba pójdzie do pojemnika przeznaczonego na przechowywanie alfa-D-glukopiranozylo-beta-D-fruktofuranozylu(i tak chowam tam ciastka).
Lecz stare przysłowie pszczół mówi, że nie ma co płakać nad półtłustym mlekiem. Więc nie płaczę. I tak pewnie nie powstrzymam się i zajrzę do tej cukiernicy.
Pozdrawiam Was, drodzy Czytelnicy i uciekam ponieważ nie mogę pozwolić dłużej czekać na siebie gościom, którzy zebrali się by uczcić 18 urodziny niejakiej Oli L. Pozdrawiam gorąco Ciebie drogi czytelniku. A szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Lila, Iza, Kotek, Kóczak, Rosi, Marcik, PzM, Jasio, Ula, Gosia, Karolinusia, Paweł, Bartek, Karolina, familia, Mruś, Ola, Ola, Ola, Natalka, Zuzia B i Zuzia Cz, Spirit i Hania
Złota myśl na dziś: Niewiedza nie hańbi, większość poczytuje ją za szczęście.
Kto dziś jeszcze ochotę ma krzyknąć na głos: „Gdzie jest moja jesień?" .
Ta piękna, z drzewami w płomieniach złotych i czerwonych liści! Ta jesień z zimnym powietrzem, ale tym innym, nie tak miękkim jak wiosenne ale mniej ostre od zimowego. Gdzie to powietrze o zapachu opadłych liści, błota i deszczu? 
No gdzie, gdzie jest moja jesień?
Ubi est! Chciało by się krzyknąć.
Ale i krzyknąć nie mogę bo w moim domu mieszka ktoś...pomimo dwóch grubych swetrów i dziwacznych skarpetek, jest mu cały czas zimno. Jednym słowem mamy tu wygwizdowo bo ogrzewania jeszcze nie włączyli.
Zresztą, nie oszukujmy się, kto włącza ogrzewanie we wrześniu?
(Tak wiem, wiem, zadawanie pytań retorycznych na blogu brzmi śmiesznie. )
Ale nie ma się co martwić, włączą prędzej czy później bo, podobno, pogoda się polepszy ale dopiero w marcu. Może odkrywcze teorie Jonnego o tym, że ocieplenie to jedna wielka bezydura, były prawdziwe?
Jak na razie cieszę się jesienią taką jaka jest. W sumie, też jest piękna...tylko trochę tak wyniosła.
Ehh będę musiała uciekać. Musze zabrać się za łacinę...no chyba, że rozchoruję się do końca. Bo jak to mówi moja mama(która teraz jest gdzieś za górami za lasami): Jak nie będę w stanie się podnieść, to mogę nie iść do szkoły. To mi raczej nie grozi bo jestem niezniszczalna, więc jak na razie zasłuchuję się The Cure i Chopinem, bawię się fotkami z przedwczorajszej sesji i kombinuję jak tu odrobić łacinę przy pomocy telekinezy.
Pozdrawiam was drodzy Czytelnicy i niech moc będzie z wami! A szczególne pozdrowienia(takie z przesłaniem)na dziś wygrywają:
- Lila- żyj! Olimpijczycy to też ludzie, podobno
- Iza- „ Po za Żeromskim, jesteśmy jedynymi, które przeczytały „Przedwiośnie"
- Rosi- A ja i tak wierzę, że znajdę swojego radioaktywnego mutanta, wampira, milczącego i walecznego, który będzie wyglądał jak Książę Nuada, i który będzie odporny na strzały.
- Paweł- Prawdziwy grzaniec jest tylko w jednym miejscu na świcie :P
- Hania- pamiętaj o Greenwayu
- Kóczak- zacznę spisywać twoje komentarze o Nibychłopcach.
- PzM- ja nie identyfikuję się ze swoją czapką, ty identyfikujesz ją ze mną...ale to już nie mój problem.
- Krzsiek - i tak książę Nuada wymiata!
I już bez przesłania: Marcik Czarcik, Karola, Pawełek, Mruś, Jasio, Zuzia B, Zuzia Cz, Zygi, Urtan i Adaś(wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia), Rajta, baretosz, Gosia, ,Mama i Tata, Ola i Natalka.
Złota myśl na dziś: Hale wú yu ga I sv Do na dio sv I

A to mój nowy Ymidż. Tak będę się nosiła jak już będę panem świata!
zakrada się w moją codzienność. Podejrzewam, że dzisiejsze zachowanie mogło być spowodowane nie tyle co kiepskim samopoczuciem, co wczorajszą „akcją" w terenie. Otóż byłyśmy sobie wraz z Lilką, Izką i Rosi w terenie, na bardzo króciutkim i spokojnym spacerku. Spokojny spacerek przestał być sobą gdy Izka po raz kolejny oświadczyła Lili, która ten teren prowadziła, że się wlecze. Może nie tyle sama Lilka, co Elikso poczuł się urażony i ruszył szaleńczym galopem przed siebie. Za nim oczywiście Meliska na której jechałam ja, a za nami reszta zastępu.
Trasę, którą pokonuje się w minut 20 pokonałyśmy w 5.
Oczyma duszy widziałam już jak konie wbiegają na plac przed stajnią, więc zamiast zastawiać się jak ratować zastęp myślałam co powiem Panu T. Jednak w momencie gdy cudem uniknęłam kontaktu pierwszego stopnia z ziemią( na zakręcie) doszłam do wniosku, że jednak konia swojego zatrzymam, a Lilka? Przyjaźń, przyjaźnią ale nie byłam jeszcze gotowa iść z nią na tamten świat. Zaciągnęłam więc hamulec ręczny, koń co prawda z oporami, ale stanął i oto ja Socki, znalazłam się sama, w środku lasu z przerażonym koniem pod siodłem i zgubionym zastępem...gdzieś tam, hen. W momencie gdy zastanawiam się co powiem rodzicom dziewczyn, pojawiła się Izka, po chwili z krzaków wypełzła Lilka a po jeszcze dłuższej chwili pojawiła się Rosi(najbardziej poszkodowana). 
Koniec, końców cała przygoda skończyła się bardzo pozytywnie i już w drodze powrotnej uznałyśmy, że teren był cudowny i należy podziękować Lilce za tak wyśmienicie spędzone chwile. Dziękuję!
I tak oto spędziłam ten i tamten dzień. Pachnący jesienią, i co najważniejsze, bez żadnych wynurzeń! No, może po za jednym...IHA!!!!!!
Nie zamęczam was już Drodzy Czytelnicy. Sobie zresztą też dam spokój. Wiem, że opis dnia na blogu to najnudniejsze co możne być, lecz czasami człowiek musi, inaczej się udusi.Tak więc drogi Czytelniku oto nasze przeurocze kandydatki!!!!

KANDYDATKA NR.1
To uczennica Elo 1 . Doskonale umie starogrekę- oby to nie ostudziło waszego entuzjazmu. Lubi jazdę konną, drinki z palemką i malować paznokcie! Brawa dla Iziaczka!

KANDYDATKA NR.2
To gadatliwa piękność, o której marzą mężczyźni. Zwykła nadawać swoim zwierzętom dziwne imiona i wpadać w tarapaty( ze mną w
duecie)
KANDYDATKA NR. 3

To upośledzona dziewczynka z odległego Olsztyna. Jej ulubione zajęcie to sprzątanie i gotowanie, przyznaje że cieszy ją podła reputacja ale podkreśla, że będzie dobrze rządziła światem.
KANDYDATKA NR. 4
Modelka- po godzinach stylistka, a po kolejnych godzinach uczennica. Albo na odwrót? Sama mówi o sobie, ze ma ADHD i

wcale nie pragnie pokoju na świecie.
KANDYDATKA NR. 5
Właścicielka najsławniejszych oczu Showbisnesu XD Przyznaje się do pokrewieństwa z kandydatką nr. 3 ale podkreśla, że to był wypadek.
.
całkiem nowej dziedzinie życia. Po raz pierwszy pojawiła się w sławnej produkcji filmowej "WP powrót żula" w roli Dziandalfa.
9
Rany, rany. Nigdy bym nie pomyślała, że wymyślanie kretyńskich opisów może być aż tak męczące.
Tak się zmęczyłam, że będę już uciekała. Przedwiośnie mnie wzywa a po za tym nie mam już więcej modelek.
Pozdrawiam was drodzy czytelnicy. Miłej nocy, wszak jeszcze młoda, czas na zabawę(z Przedwiośniem na przykład)
strony, nie jest to nie możliwe. Dobra, drodzy Czytelnicy. Odczuwam silny głód teinowy, więc najwyższy czas bym się ulotniła. Pozdrawiam was gorąco a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają:
Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Paweł, Adaś, Urtan, Mruś, PzM, Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.
Złota myśl na dziś: Ada wpadła na pomysł i się poobijała| Rosi



Złota myśl na dziś: Najpiękniejsze co jest na świecie, to pogodne oblicze.| Albert Einstein

A tak po za tym doszłam do wniosku, że nie istniejecie a cały ten świat to jedna wielka fikcja. Jesteście niczym ponad iluzję mojego schorowanego mózgu. Już po raz kolejny dochodze do tego wniosku więc coś musi w tym być. Pozdrawiam^^
A szczególne pozdrowienia na dziś otrzymują: Iza(Amen :P), Lila, Kóczak, Rosi, Kotek, Paweł, Hania, Natalka, Monika, Adaś, PzM, Zygi, Zuzia Cz, Jonny, Zuzia B, Mruś, Karolka, mama and tata, Gosia, Bartosz, Marcik i Rajta. No i oczywiście Ty dorgi czytelniku, który wybaczasz mi marną jakość tej notki.
Złota myśl na dziś brzmi: Nie zastanawiaj się, czy to, co mówi filozof, jest prawdą, lecz spytaj, jak doszedł do tego, że to jest prawda.
sobota, 20 marca 2010
Licznik odwiedzin: 252231
| « wrzesień » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | |||||
Strasznie mało miejsca na ten opis. A więc krótko:
Nazywam się Ada ale w necie i dla większości znajomych pozostaję Socki. Interesuję się prawie wszystkim ale szczególnym uczuciem darzę kulturę antyczną, filozofię, kino, angelologię i demonologię, jazdę konną i pisanie?
Jestem uzależniona od herbaty i lubię piec ciastka. Chrupki czekoladowe bez mleka też lubię.
I nie było mnie stać na oryginalny opis.
Mój mail: Socki.sama@gmail.com
Moje gg: 5061265
Takie coś powstaje kiedy takiej osobie jak ja pozwala się publikować posty. Właściwie to blog dla każdego "Drogiego Czytelnika"...dla ptaków wędrownych, odmieńców i dziwaków także a właściwie to przed...
więcej...Takie coś powstaje kiedy takiej osobie jak ja pozwala się publikować posty. Właściwie to blog dla każdego "Drogiego Czytelnika"...dla ptaków wędrownych, odmieńców i dziwaków także a właściwie to przede wszystkim.
schowaj...Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: