Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Hundreds of pages, pages, pages forwards

wtorek, 30 września 2008 20:42
        Już za minutkę, już za momencik ten blog przestanie się kręcić... na cały tydzień.
Oficjalna wersja(ta dla naiwniaków ze szkoły) to taka, że jadę do lekarza. Nieoficjalna powstanie po dodaniu do powyższego zdania, ze to będzie lekarz od opalenizny.

        Dobra, wiem, że to nie moralne, głupie, że to cios wymierzony prosto w moją edukację ALE wyjeżdżam na tydzień do Egiptu- ot tak po prostu.  Jak na razie szykuje się całkiem szalony wyjazd, mam zamiar znaleźć potwora z Loch Ness, być porwaną przez UFO, umówić się na randkę z Tutanketsetamonem, opalić się(pewnie się skończy tak jak zawsze-będę biegała z parasolką), odnaleźć zaginiony grobowiec jeszcze bardziej zaginionej cywilizacji(może Gwiezdne wrota?- ehh marzenie z lat dziecięcych) i podszkolić się w rozumieniu dwuznacznych tekstów.

        Jakie to śmieszne, że kiedy widzisz na horyzoncie tydzień leniuchowania w ciepłym kraju, od razu jakoś Ci łatwiej chodzić do szkoły. Od razu tez Ci trochę odbija- zwłaszcza wczoraj, jakoś tak wyszło, że trochę tak jakby byłam  „roztrzepana". Dlatego dziś pani R-Polonistka więziła na mnie odwet i sprawdziła moją prace domową, która nota bene była pisana na przerwie. Nie żebym narzekała czy coś, ale spodziewałam się ostrzejszej krytyki niż „nie używaj korektora". Odnoszę wrażenie, ze nauczyciele przestają mnie brać na poważnie...ale to inna historia i opowiem ją innym razem. I odnoszę wrażenie, że naprawdę szkolę refleks u znajomych XD Tylko, że to też inna historia, taka, której wcale nie mam zamiaru opowiadać

       Tak więc, żegnam się z Wami drodzy Czytelnicy. Do przyszłego tygodnia! Niech moc będzie z wami. A ja pozdrawiam Ciebie drogi Czytelniku oraz : Lilę, Izę, Rosi( ten krem naprawdę jest no...no wiesz), Agatkę, Kotka, Pawła, Ziggiego( ty tez byłaś bardzo chora i musiałaś jechać do lekarza), Bartosza, Urtana, Mrusia, Pawełka, Piotrusia, Kubę, Adasia(bo przecież dzień chłopca), Hanię, Natalkę, Zuzię B, Zuzię Cz, Wandzię, Marcika, Rodziców, Karolacię, Rafała, Gosię.


      A tak w ogóle to życzę Wam, przedstawiciele płci przeciwnej, wszystkiego najlepszego. Nie ważne czy jesteś chłopcem, niby chłopcem czy gatunkiem zakwalifikowanym przez Shi do wymarłych(mężczyzną...ale to ona powiedziała.). Po prostu, wszystkiego najlepszego, panowie. Wszyscy panowie(tak to podkreślam, ponieważ na blogu Rosi wywiązała się ciekawa dyskusja).

Złota myśl na dziś: Mężczyzna jest jak kwiat – trudno wyobrazić go sobie bez kielicha.


P.S Ojaaa wp znowu mieszało i teraz wszystkie czcionki i edycja tekstu jest do dupy, ze się posłużę takim kolokwializmem wulgarnym.

komentarze (12) | dodaj komentarz

A kto się zbudzi, nie wierzy w przebudzenie.

niedziela, 28 września 2008 20:23

            A jednak i to lato, tak jak co roku, dopaliło się w płomieniach złotych liści.

Całe szczęście, że tak się stało, już się obawiałam, że wróżby ekologicznych bakałarzy się sprawdzą i wiosna z jesienią przestaną istnieć. Brak wiosny jeszcze bym zniosła, ciężko by było ale nie takim rzeczom stawiałam czoła.

Ale brak jesieni? Nie, tego bym nie zniosła. To tak jakby ktoś mi odebrał nie tylko kolory, wilgotne powietrze i szare poranki, które nie zawsze chcą się rozpogadzać ale także, atmosferę, która jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania roku. Równowaga w naturze musi być(no przecież ekosystem bez jesieni runie), nie mówiąc już o tym, że szarlotka nie jest szarlotką bez czerwonych liści za oknem i chłodnego powietrza z lekką nutką zgnilizny.

A właśnie upiekłam szarlotkę ^^ To z tej radości- wczoraj byłam na rowerze i nacieszyć się nie mogłam ta całą pogodą. (Taka dygresja)

Ostatnio zastanawiałam się jak postrzega nas społeczeństwo. Często bywa, że zanim kogoś poznasz, to ktoś Ci mówi, że ta osoba jest taka i taka...wyraża swoją opinię, mniej lub bardziej pochlebną.

Trochę to takie śmieszne, że nigdy tego nie usłyszymy sami. Nie powtórzone przez drugą osobę. Jedynym wyjściem było by posiadanie peleryny niewidki, zdolność metamorfozy lub podsłuchiwanie. Za dużo roboty, aż tak ciekawa nie jestem. Zresztą, lepiej nie wiedzieć wszystkiego, ponieważ, bo tak.

No czas na mnie. Jutro szykuje się pracowity dzień, możliwe, ze będzie kartkówka ze staro greki, no i jeszcze ćwiczenia do matury. A wypadałoby jeszcze dziś coś narysować, coś napisać.

Pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Paweł, Urtan, Mruś, PzM, , Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.

P.S Właśnie skasowałam galerię- no cóż, może to i dobrze, może to i źle. I tak miałam zrobić z nią porządek.


Złota myśl na dziś: Pocałunek wymyślili mężczyźni, żeby zamknąć kobiecie usta( OMG serio??? Dop. Autora)

 

komentarze (7) | dodaj komentarz

Na polowanie czasu.

piątek, 26 września 2008 19:53
      Jak można spędzić piątkowe popołudnie?
Można wybrać się na imprezę lub na spacer, wyjść do kina a czasami nawet do teatru dla przyjemności lub szpanu, rzecz jasna. Bywa tak, że w piątek odwiedzi się przyjaciela, dwóch nawet czasem lub oni wpadną do ciebie. Ogólnie w piątek zwykło się robić coś.

     W tym przypadku nie jestem wyjątkiem i ni odstaję od reszty, ponieważ ja w piątki, albo łapię doła albo... no właśnie. Nie wiem czy wypada się przyznawać, ale drugim zajęciem na piątek jest spanie synchroniczne. Zapewne zaraz zapytasz, drogi czytelniku, czym owo spanie synchroniczne jest. Może wydać Ci się to bardzo dziwne, gdyż spanie synchroniczne to takie, które wykonuje się z inną osobą/ami, ale tak naprawdę nie ma w tym nic dziwnego. Każda osoba zajmuje wcześniej wybrane miejsce(bo tak na kupie to by było i niewygodnie i nieestetycznie), potem jeżeli wymaga tego sytuacja, przeprowadza się krótką rozmowę, a potem zaczyna się właściwa część spania.
Musze Wam powiedzieć, że jest to sport ekstremalny wymaga męczących i regularnych treningów. Tutaj nie można pozwolić sobie na jakiekolwiek skargi czy słabości.

A ponieważ dziś lekcje skończyliśmy o godzinę wcześniej to uznałyśmy z Shi, że wypadłaby poćwiczyć. Wcześniej odwiedziłyśmy miejską świątynię miasta wojewódzkiego Olsztyn centrumhandloweAlfa gdzie dokonałam zakupu pomarańczowych rękawiczek(jak z drogówki) a następnie udałyśmy się do szkoły by wysłuchać bardzo mądrych referatów Izabeli i Liliany, które o Ifigenii z Taurydu opowiadały. Po powrocie do domu po raz pierwszy od tygodnia mogłam ugotować obiad, może to się Wam wydawać banalne, ale ja po tygodniu nie czucia smaków byłam już na prawdę zdenerwowana.
No i ćwiczyłyśmy z Kóczak to nieszczęsne spanie synchroniczne. Tak nam dobrze szło, ze się obudziłam przed godziną.
Rany... to trochę chore(za to dużo mówi o naszej szkole). Jak to wygląda? Co przeciętna licealistka elo 1 robi w piątek po południu? Śpi...

        To przez tą pogodę. A właśnie- jest ładna. Normalnie chyba zostanę barometrem.

      No kończę i nie zasypuję już was informacjami z mojego życia...wczoraj chciałam napisać coś ciekawego ale wp się zbuntowało, no a dziś to mi z głowy wyleciało i o! Dlatego pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy a specjalne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Adaś, Urtan, Mruś, PzM, Paweł, Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.

Złota myśl na dziś: Dwie rzeczy nie dają się sprowadzić do żadnego racjonalizmu: czas i piękno.

komentarze (11) | dodaj komentarz

Gimme gimme gimme a man after midnight

poniedziałek, 22 września 2008 20:04

     Bywa tak, że w prasie, radiu i telewizji można się natknąć na artykuł o feministkach, artykuł pisany przez feministki, bądź też artykuł o feministkach pisany przez feministki. To ostatnie zdarza się najczęściej, gdyż owe panie feministki, bardzo lubią pisać o sobie i swoim nieszczęściu ogromnym, przynajmniej ja takie wrażenie odniosłam.

    Dziś będzie miała miejsce zdrada stanu, ponieważ ja oraz panny Rosi, Izabela i Shi uznałyśmy, że czas najwyższy powiedzieć emancypacji stop!
Najwyższy czas powiedzieć to głośno i niech usłyszy o tym cały świat: Nie! Nie zgadzam się z hasłami głoszonymi przez feministki. Nie chcę, żeby wypowiadały się w moim imieniu. I nie, nie jestem mężczyzną, który dorwał się do bloga niejakiej Ady K. vel Socki.

   Żeby zapobiec potencjalnym nieporozumieniom chciałabym zaznaczyć, że szanuję i popieram działalność sufrażystek, które to sufrażystki działały w Ameryce w latach 1840-1920(trochę jakby dawno temu) walcząc o reformy prawa i poprawę warunków ekonomicznych. Feminizm drugiej fali(pojawił się w latach 60.) da się znieść, gdzie słowo znośny oznacza „ w miarę uzasadniony".

    Ale przeszłość to pył a jutra nie znamy, dlatego ja koncentrować się na tu i teraz będę.
A niestety współczesne feministki kojarzą mi się ze stadem gęsi biegających po podwórku i zaczepiających inne zwierzęta. Robią tylko niepotrzebny hałas w imię niczego. Bo zrozumiem wszelkie protesty i publiczne demonstracje, gdy chodzi o walkę z paleniem wdów w Indiach, lub złym wykształceniem kobiet w Afryce. Niestety jedyne z czym walczą znane mi feministki to mężczyźni, którzy stali się symbolem niesprawiedliwości.
Żeby nie oskarżać bezpodstawnie oskarżać naszych współczesnych emancypantek przeczytałam parę mądrych artykułów paru oświeconych pań, zajrzałam do encyklopedii i zapoznałam się z głównymi hasłami ruchu feministycznego, z którymi nie potrafię się zresztą zgodzić.
Na ten przykład, feminizm radykalny zakłada że:
    - należy dążyć do równouprawnienia kobiet i mężczyzn, biorąc pod uwagę wyłącznie kobiecy punkt widzenia. Trochę to takie, nierówne i paradoksalne ale pewnie ja nieoświecona baba nie mam o niczym pojęcia. Trudno. Może poradzę sobie z kolejnymi założeniami.
  - Męska dominacja winna jest wszelkim formom opresji- damska także. Wina zawsze leży po obu stronach.
  - Istnieje równość płci a wszelkie różnice wynikają z działań struktur władzy i socjalizacji. Płeć biologiczna (sex) jak i płeć społeczna (gender) są konstruktami społecznymi i płeć powinna być w związku z tym odrzucona jako jednostka klasyfikacyjna- To mnie szczerze mówiąc, trochę rozbawiło. Rzeczywiście tak na prawdę to się niczym nie różnimy a dymorfizm płciowy to jedna wielka bzdura. Chociaż, moim zdaniem, to nic dobrego jeżeli kobieta nie zauważa różnicy między sobą a mężczyzną. W dodatku to właśnie dzięki temu podziałowi, prawo chroni kobiety w sytuacjach, w których mężczyzna zostałby surowiej ukarany. Przykładów jest wiele ale nie chce się rozpisywać bo długich notek nikt nie czyta. W każdym razie najwyższy czas się pogodzić z tym, że i wygląd fizyczny i psychikę mamy inną od mężczyzn. Mnie to cieszy, z samymi babami to bym chyba zwariowała.
   - Należy znieść podział na zachowania i zadania kobiece i męskie- Ale nie na siłę. Mnie naprawdę nie kręci praca w kopalni.
   - Oddzielmy się od mężczyzn! Niech panują kobiety- A po jaką cholerę? Po pierwsze, kobiety już panują(np. Islandia) a po drugie niech mężczyźni rządzą sobie światem...i tak kobiety będą rządziły nimi.
Feminizm liberalny proponuje
  - Pominięcie psychobiologicznych różnic płci oraz negowanie wynikających z tych naturalnych różnic podział ról w społeczeństwie i rodzinie.- Wolałabym nie. Po pierwsze chciałabym, żeby ktoś wziął pod uwagę to, że jestem kobietą, że mam inną psychikę niż mężczyzna i nie dziwił mi się za każdym razem gdy zachowam się jak klasyczna „baba". Pominięcie różnic to unifikacja a zunifikowany PRZYKŁADOWY mężczyzna to „taki sobie" mężczyzna. Tak samo kobieta. W sumie to już prawie nie będzie różnicy...psychiczna hermafrodyta?
   - Sprzeciw wobec gorszego traktowania kobiet ze względu na ich cechy, sposób myślenia czy przekonania.- Ok. Zgoda. Szowinizmu nie lubię ponieważ nie lubię atawistycznych zachowań u facetów (od czasu do czasu taki się pojawi). Ale na miłość Boską, istnieją też dżentelmeni, którzy raczej kobietę wyróżniają. Tak samo istnieją kobiety kulturalne i kobiety chamskie. A tak w ogóle, to czy przypadkiem feministki nie krytykują mężczyzn za ich cechy, sposób myślenia czy przekonania?
Jedynie hasło feminizmu umiarkowanego mówiące, że „Płcie mogą się wzajemnie uzupełniać." Zdaje się być rozsądne.

    Feminizm to ideologia, która jak każda ideologia powinna czemuś służyć. Niestety feminizm już dawno przestał walczyć z prawdziwymi problemami(wspomniałam o tym wcześniej) i feministki zamiast pomagać kobietom, które są ofiarami agresji lub nie otrzymały odpowiedniej pomocy od państwa, wolą kłócić się o ubiór ludzika(ma spodnie nie spódniczkę), który wyświetla się na światłach dla pieszych.

    Naprawdę, czasami mam wrażenie, że takie zachowanie wynika z kompleksu niższości. Może przykład, który przytoczę jest banalny ale za to doskonale obrazuje to co mam na myśli.
Feministki upierają się, że spodnie i krótkie włosy(oraz inne rzeczy charakterystyczne dla męskiego wyglądu) są znakiem nierówności. Ale dlaczego upodabniają się do mężczyzn skoro twierdzą, że mężczyźni wcale nie są godni naśladowania? Wciskając się w męskie spodnie i ścinając włosy przyznają, że mężczyzna to wzór, do którego dążą.
Po co? Nie wiem.
     Ja tam jestem zwolenniczką spódnic i sukienek, uważam, że to bardzo miłe gdy mężczyzna przepuszcza mnie w drzwiach itp. Naprawdę nie przeszkadza mi ugotowanie posiłku, nawet jeżeli będzie jadł go facet, przeżyję. Nie czuję się nie szanowana i źle traktowana, tym bardziej zaniedbana.
Może zabrakło mi tego kobiecego genu szukania dziury w całym? Sama nie wiem. W każdym razie, dalszej emancypacji kobiet mówię NIE! I koniec.

    Ojaa i tak się rozpisałam XD Przepraszam...Pozdrawiam Was, drodzy Czytelnicy a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Izabela( masz rację mężczyźni stali się bardziej uczuciowi od kobiet...i to wina kobiet ^^), Lilka, Kóczak (miałaś zaszczyt stać przy moich garach ale to tylko dlatego, ze mam katar i nie czuję smaków), Rosi, Paweł, PzM, Mruś, Jasio, Tata, Bartek, Urtan, Adaś, Krzysiek, Pawełek, Spirit(Tak! Tak! To są faceci...a przynajmniej niektórzy z nich) Kotek, Marcik, Ula, Ola, Ola, Natalka, Hania, Rajta i Gosia. May the force be with you.

Złota myśl na dziś: Nie ma ani jednej kobiety, która nie wolałaby być potraktowana nieco szorstko niż z przesadnym taktem. Niezaradność mężczyzn ratuje więcej serc niż cnota.

 

komentarze (18) | dodaj komentarz

You know I Can't Smile Without You,

niedziela, 21 września 2008 16:59

    IIIIHAAAAAA!!!!! Że się tak wyrażę. Wena wróciła drodzy czytelnicy! Bo dwóch miesiącach bezsensownego literackiego masochizmu wreszcie odzyskałam swoją wenę. A już obawiał się, że pozostanie tylko płacz i zgrzytanie zębów, a ja będę zmuszona ogłosić wykrzyczeć światu "Nie masz! Nie masz nadziei!"

    Wiele dni i nocy próbowałam o dnaleźć swoją zgubę, na próżno. Nie pomagały bajki Disneya, nie pomagała lektura marka Aureliusza, nawet Władca Pierścieni nie pomógł. Na nic zdały się moje jęki, prośby i płacze, wena nie chciała wrócić nawet po tym jak włączyłam muzykę klasyczną.
I postaw się teraz, drogi Czytelniku, w mojej sytuacji. Ratunku nie ma, nigdzie nie ma śladu delikwentki.
Inny pewnie załamałby się w mojej sytuacji...lecz ja załamuję się tylko wtedy, gdy ktoś próbuje mi wytłumaczyć, że nie mogę mieć na imię Ada, bo takiego imienia nie ma, i że ewentualnie mogę nosić imię Adrianna lub Adela.
W każdym razie wreszcie się doczekałam powrotu tej paskudnej istoty potępionej, która dwa miesiące szlajała się, tak, nie ma czego tu ukrywać, SZLAJAŁA, po całym świecie. Jest brudna, trochę śmierdzi ale ma za to pełno nowych pomysłów.
Więc jak ją tylko doprowadzę do stanu używalności to się za nią zabiorę.

   Szkoda tylko, że...właśnie skończyły się beztroskie dni mojej względnej swobody i wena chyba pójdzie do pojemnika przeznaczonego na przechowywanie alfa-D-glukopiranozylo-beta-D-fruktofuranozylu(i tak chowam tam ciastka).

   Lecz stare przysłowie pszczół mówi, że nie ma co płakać nad półtłustym mlekiem. Więc nie płaczę. I tak pewnie nie powstrzymam się i zajrzę do tej cukiernicy.

Pozdrawiam Was, drodzy Czytelnicy i uciekam ponieważ nie mogę pozwolić dłużej czekać na siebie gościom, którzy zebrali się by uczcić 18 urodziny niejakiej Oli L. Pozdrawiam gorąco Ciebie drogi czytelniku. A szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Lila, Iza, Kotek, Kóczak, Rosi, Marcik, PzM, Jasio, Ula, Gosia, Karolinusia, Paweł,  Bartek, Karolina, familia, Mruś, Ola, Ola, Ola, Natalka, Zuzia B i Zuzia Cz, Spirit i Hania

Złota myśl na dziś: Niewiedza nie hańbi, większość poczytuje ją za szczęście.

komentarze (5) | dodaj komentarz

And i know that in the morning i will wake up in the shivering cold

czwartek, 18 września 2008 21:25

      Kto dziś jeszcze ochotę ma krzyknąć na głos: „Gdzie jest moja jesień?" .
Ta piękna, z drzewami w płomieniach złotych i czerwonych liści! Ta jesień z zimnym powietrzem, ale tym innym, nie tak miękkim jak wiosenne ale mniej ostre od zimowego. Gdzie to powietrze o zapachu opadłych liści, błota i deszczu?
No gdzie, gdzie jest moja jesień?
Ubi est! Chciało by się krzyknąć.
     Ale i krzyknąć nie mogę bo w moim domu mieszka ktoś...pomimo dwóch grubych swetrów i dziwacznych skarpetek, jest mu cały czas zimno. Jednym słowem mamy tu wygwizdowo bo ogrzewania jeszcze nie włączyli.
Zresztą, nie oszukujmy się, kto włącza ogrzewanie we wrześniu?
(Tak wiem, wiem, zadawanie pytań retorycznych na blogu brzmi śmiesznie. )
Ale nie ma się co martwić, włączą prędzej czy później bo, podobno, pogoda się polepszy ale dopiero w marcu. Może odkrywcze teorie Jonnego o tym, że ocieplenie to jedna wielka bezydura, były prawdziwe?
     Jak na razie cieszę się jesienią taką jaka jest. W sumie, też jest piękna...tylko trochę tak wyniosła.
Ehh będę musiała uciekać. Musze zabrać się za łacinę...no chyba, że rozchoruję się do końca. Bo jak to mówi moja mama(która teraz jest gdzieś za górami za lasami): Jak nie będę w stanie się podnieść, to mogę nie iść do szkoły. To mi raczej nie grozi bo jestem niezniszczalna, więc jak na razie zasłuchuję się The Cure i Chopinem, bawię się fotkami z przedwczorajszej sesji i kombinuję jak tu odrobić łacinę przy pomocy telekinezy.

   Pozdrawiam was drodzy Czytelnicy i niech moc będzie z wami! A szczególne pozdrowienia(takie z przesłaniem)na dziś wygrywają:
- Lila- żyj! Olimpijczycy to też ludzie, podobno
- Iza- „ Po za Żeromskim, jesteśmy jedynymi, które przeczytały „Przedwiośnie"
- Rosi- A ja i tak wierzę, że znajdę swojego radioaktywnego mutanta, wampira, milczącego i walecznego, który będzie wyglądał jak Książę Nuada, i który będzie odporny na strzały.
- Paweł- Prawdziwy grzaniec jest tylko w jednym miejscu na świcie :P
- Hania- pamiętaj o Greenwayu
- Kóczak- zacznę spisywać twoje komentarze o Nibychłopcach.
- PzM- ja nie identyfikuję się ze swoją czapką, ty identyfikujesz ją ze mną...ale to już nie mój problem.
- Krzsiek - i tak książę Nuada wymiata!
 I już bez przesłania: Marcik Czarcik, Karola, Pawełek, Mruś, Jasio, Zuzia B, Zuzia Cz, Zygi, Urtan i Adaś(wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia), Rajta, baretosz, Gosia, ,Mama i Tata, Ola i Natalka.

Złota myśl na dziś: Hale wú yu ga I sv Do na dio sv I

A to mój nowy Ymidż. Tak będę się nosiła jak już będę panem świata!

 

 

 

 

 

 

komentarze (6) | dodaj komentarz

Hey Socki come on & swing! Looks like you got the world on a string!

poniedziałek, 15 września 2008 19:25
     No i mamy jesień, z rana wisi już szara mgła, tylko czasem błyśnie błękit i biel a lato dogasa w jesiennej melancholii. Zieleń powoli zmienia się w złoto, miedź, srebro i brąz i coraz więcej epitetów wartościujących, nacechowanych negatywnie  zakrada się w moją codzienność.
    Obrazowanie tej notki jest inspirowane Apokalipsą, pojawia się także motyw chaosu, stąd też fascynacja podmiotu lirycznego( który jest najprawdopodobniej, prawie osiemnastoletnią dziewczyną w wełnianym kapelusiku w kolorowe paski) ową pora roku. Przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Angażuje wszystkie zmysły takie jak powonienie czy smak, by opisać powiew słodyczy jabłek oraz ostry smak wiatru .
    Na prawdę lubię jesień. Kłamią te notki wcześniej napisane, że z tej pory roku już bardziej cieszyć się nie potrafię- otóż, potrafię. Dziś dałam swym słowom dowód.

    Z jakiejś, nieznanej mi, przyczyny bardzo mnie dziś rozśmieszył widok martwego gołębia. Chociaż, „rozśmieszył" to złe słowo, doprowadził do histerycznego śmiechu, brzmi o wiele stosowniej. W każdym razie, w ciągu 5 minut doprowadziłam się do takiego stanu, że płakałam ze śmiechu w centrum Olsztyna wyjąc, że ten gołąb był nieżywy a przecież to takie zabawne.
    To, że mi czasami odbija, wszyscy wiedzą i nie byłoby w tym nic złego gdyby nie to, iż uparłam się wrócić do szkoły i powiedzieć o tym Hani. Niestety zamiast Hani znalazłyśmy z Rosi(bo Rosi ze mną była) Adasia, przez którego to Adasia dopadła nas pani Scewola, która z kolei miała ważną sprawę do mnie. Pierwsze pięć minut wytrzymałam, dzielnie słuchając pani Procesor, a potem obraz martwego gołębia znowu stanął mi przed oczami i ...no cóż...roześmiałam się latynistce prosto w twarz.
   Rosi próbowała tłumaczyć, że to stan podgorączkowy(o ja się bardzo wesoła robię kiedy mam temperaturę- już nigdy więcej nie wyjdę z domu z mokrą głową) i nie ma czym się martwić ale biedna kobieta wyglądała na lekko zatroskaną.
Przeszło mi dopiero kiedy rozbawienie Rosi zaczęło się zamieniać w lekki niepokój( po za tym nie mogłam złapać oddechu) i w ten oto sposób odkryłam, że śmieszy mnie nie tylko wyraz „śrubka", sformułowanie „plasterek serka na talerzyku" ale także martwe gołębie...Mój komentarz? Mój komentarz brzmi: Wolałabym nie

   Podejrzewam, że dzisiejsze zachowanie mogło być spowodowane nie tyle co kiepskim samopoczuciem, co wczorajszą „akcją" w terenie. Otóż byłyśmy sobie wraz z Lilką, Izką i Rosi w terenie, na bardzo króciutkim i spokojnym spacerku. Spokojny spacerek przestał być sobą gdy Izka po raz kolejny oświadczyła Lili, która ten teren prowadziła, że się wlecze. Może nie tyle sama Lilka, co Elikso poczuł się urażony i ruszył szaleńczym galopem przed siebie. Za nim oczywiście Meliska na której jechałam ja, a za nami reszta zastępu.
Trasę, którą pokonuje się w minut 20 pokonałyśmy w 5.
   Oczyma duszy widziałam już jak konie wbiegają na plac przed stajnią, więc zamiast zastawiać się jak ratować zastęp myślałam co powiem Panu T. Jednak w momencie gdy cudem uniknęłam kontaktu pierwszego stopnia z ziemią( na zakręcie) doszłam do wniosku, że jednak konia swojego zatrzymam, a Lilka? Przyjaźń, przyjaźnią ale nie byłam jeszcze gotowa iść z nią na tamten świat. Zaciągnęłam więc hamulec ręczny, koń co prawda z oporami, ale stanął i oto ja Socki, znalazłam się sama, w środku lasu z przerażonym koniem pod siodłem i zgubionym zastępem...gdzieś tam, hen. W momencie gdy zastanawiam się co powiem rodzicom dziewczyn, pojawiła się Izka, po chwili z krzaków wypełzła Lilka a po jeszcze dłuższej chwili pojawiła się Rosi(najbardziej poszkodowana).
   Koniec, końców cała przygoda skończyła się bardzo pozytywnie i już w drodze powrotnej uznałyśmy, że teren był cudowny i należy podziękować Lilce za tak wyśmienicie spędzone chwile. Dziękuję!

  I tak oto spędziłam ten i tamten dzień. Pachnący jesienią, i co najważniejsze, bez żadnych wynurzeń! No, może po za jednym...IHA!!!!!!

   Nie zamęczam was już Drodzy Czytelnicy. Sobie zresztą też dam spokój. Wiem, że opis dnia na blogu to najnudniejsze co możne być, lecz czasami człowiek musi, inaczej się udusi.

   Pozdrawiam was moi drodzy bracia i siostry krwi(czyli wy od specjalnych pozdrowień, co was zawsze wymieniam). A także Ciebie, drogi Czytelniku.

Złota myśl na dziś: Lilka co się tak wleczesz, nooooo....

komentarze (8) | dodaj komentarz

Nie graj w kości, jeśli są okrągłe.

sobota, 13 września 2008 22:06
      Ostatnio bardzo szeroko pojęta „sztuka" zaczęła się stawać moim udziałem. Nie mówię tu o rysowaniu, bo rysuję od zawsze, po za tym trudno moje rysunki nazwać sztuką. Nie mam na myśli też muzyki... i w tym miejscu pozwolę sobie przemilczeć powód dla, którego nie mam z nią nic wspólnego.
Pisanie sztuk też można nazwać sztuką. Tylko, że i moje pisanie się nie kwalifikuje do tej kategorii.
Straciłam już niemalże całą nadzieję, lecz dziś, WP sprawiło, ze w mojej duszy zapalił się promyk wirtualnej nadziei,.
    OTÓŻ, doczytałam się, że MissPolonia to sztuka! Nie wiem co to ma dokładnie znaczyć, czy konkurs jest sztuką, czy kobiety, czy fotografie bo nie sprecyzowali. Więc uznałam, że mogę sobie wybrać kategorię.
Tak więc wybrałam fotografię, patrząc na zdjęcia modelek uznałam, że są całkiem podobne do tych co ja robię.
Po krótkim namyśle doszłam do wniosku, ze zrobię alternatywny konkurs, a co!? Taki bez jury, stworzony tylko po to by pokazać, ze moje modelki są ładniejsze od tych MissPolski :D

Tak więc drogi Czytelniku oto nasze przeurocze kandydatki!!!!

KANDYDATKA NR.1

To uczennica Elo 1 . Doskonale umie starogrekę- oby to nie ostudziło waszego entuzjazmu. Lubi jazdę konną, drinki z palemką i malować paznokcie! Brawa dla Iziaczka! 

 

KANDYDATKA NR.2

To gadatliwa piękność, o  której marzą mężczyźni. Zwykła nadawać swoim zwierzętom dziwne imiona i wpadać w tarapaty( ze mną w

duecie)

 

 

 

KANDYDATKA NR. 3

To upośledzona dziewczynka z odległego Olsztyna. Jej ulubione zajęcie to sprzątanie i gotowanie, przyznaje że cieszy ją podła reputacja ale podkreśla, że będzie dobrze rządziła światem.

 

 

 

 

KANDYDATKA NR. 4

Modelka- po godzinach stylistka, a po kolejnych godzinach uczennica. Albo na odwrót? Sama mówi o sobie, ze ma ADHD i

wcale nie pragnie pokoju na świecie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 KANDYDATKA NR. 5
Po raz pierwszy w pierwszym(ale już legendarnym i prestiżowym konkursie) wystąpi tez Rosi. O debiucie w jej towarzystwie marzą takie gwazdy jak Doda a nawet Michał W. Lecz Rosi pozostaje nieugięta gdyż jest uczulona na tworzywa sztuczne.








KANDYDATKA NR. 6
Ta dziewczyna posiada niezwykłą zdolność władania łacina oraz męskimi sercami. Drodzy Czytelnicy , oto Lila, królowa wybiegów pokazów letnich 2009/2010













KANDYDATKA NR. 7
 Właścicielka najsławniejszych oczu Showbisnesu XD Przyznaje się do pokrewieństwa z kandydatką nr. 3 ale podkreśla, że to był wypadek.

















KANDYDATKA NR.  8

Znana pod oryginalnym pseudonimem Janas-Bananas zadebiutowała w  pokazach w Kongo Zair  oraz  w  szkolnym Playback Show .































KANDYDATKA NR. 8 i 1/2

Oskarżona o związek z mafią oraz szkołą muzyczną teraz odnosi sukcesy w  całkiem nowej dziedzinie życia. Po raz pierwszy  pojawiła się w sławnej produkcji filmowej "WP powrót żula" w roli Dziandalfa.































KANDYDATKA NR. 
 9
Od dziecka jeździła konno.Nikt by nie przypuszczał, że zostanie zauważona przez sławnego fotografa właśnie podczas z jednej konnych przejażdżek. Nie ma na razie sprecyzowanych planów na przyszłość, po za obaleniem rządów obecnej królowej piękności(kimkolwiek ona jest)    



























KANDYDATKA NR. 10


To dzięki niej aparaty na zęby stały się popularne. Możemy powiedzieć, że to właśnie jej zawdzięczamy nasze proste zęby oraz popularne kolczyki dekupaż.

 

 

 

 

 

 

 

  

 

 

 Rany, rany. Nigdy bym nie pomyślała, że wymyślanie kretyńskich opisów może być aż tak męczące.

Tak się zmęczyłam, że będę już uciekała. Przedwiośnie mnie wzywa a po za tym nie mam już więcej modelek.

Pozdrawiam was drodzy czytelnicy. Miłej nocy, wszak jeszcze młoda, czas na zabawę(z Przedwiośniem na przykład)

 

 

komentarze (16) | dodaj komentarz

A co u Marty? Mówi się nieżywy.

czwartek, 11 września 2008 19:29
    A dziś, drodzy Czytelnicy, czeka was bajeczka deliryczno depresyjna z powodów aż trzech.
Primo źle się czuwam a to mnie wprawia w humor taki o.
Po za tym, mam kolejne pytanie z gatunku tych „o życiu i o śmierci"
A tak w ogóle to dopada mnie motyw vanitas. Jednym słowem, chwilowo, hasłem sztandarowym moich wszelakich radości i motywacji, stało się „A wszystko to marność i pogoń za wiatrem".
    Podejrzewam, że mało kogo chodzi to, co się ze mną dzieje w danym momencie więc dosyć tych narcystycznych wywodów.
Chciałam Was zapytać, czy rzeczywiście dobrze się widzi tylko sercem?
Może to co napiszę, wyda się niektórym z Was drodzy Czytelnicy, bezdusznym i wredny, ale uważam, że liczy się nie tylko to co ma ktoś w środku.
Chyba tylko biorca narządu mówi to na poważnie.
Jednak nie uwierzę, że wygląd zewnętrzny nie gra żadnej roli w związkach.
Gra i to całkiem dużą. Chociażby z tego powodu, że to on odpowiada za pierwsze wrażenie.
Załóżmy, że jakiś gość ma wspaniały charakter ale brzydki jest jak noc. Nawet jeżeli sam jego wygląd nie będzie mi w przyszłości za bardzo przeszkadzał, bo powiedzmy przyzwyczaję się, to i tak nawet nie dojdzie do naszego pierwszego spotkania. Dlaczego? A no dla tego, że urodą nie grzeszył.
     Dobra ale brzmi to tak, jakbym ja była super piękna i kręciła nosem na cały świat. Nie, nie o to chodzi. Chciałam raczej zwrócić uwagę na to, że wbrew obiegowej opinii byłoby dobrze gdyby ta druga osoba raczej nam się podobała w obydwóch aspektach, zarówno tym fizycznym jak i psychicznym. Znaleźć kogoś takiego, to prawda, sztuka nie lada. Ale z drugiej  strony, nie jest to nie możliwe.
    Koniec, końców każda potwora znajdzie swojego adoratora. Tylko nie mówicie mi, że wygląd fizyczny znaczenia nie ma.
Ja bym raczej powiedziała, że piękno jest w oczach patrzącego. Wtedy wszystko się elegancko układa.
Na przykład, taki niebieskooki blondyn w loczkach, który by miał u mnie marne szansy, bo blondynów z niebieskimi oczami z zasady i przyczyn estetycznych nie lubię, może podobać się takiej Shi.
   Tak czy siak wygląd jest ważny. A po za tym, to nie wiem czemu to piszę. Może dlatego, że jest to lepszy materiał na notkę niż opisywanie tego co działo się dziś w szkole? Chociaż w szkole było na tyle ciekawie, że wyskrobałam nawet sztukę w siedmiu stronach wierszem pisaną.

  Dobra, drodzy Czytelnicy. Odczuwam silny głód teinowy, więc najwyższy czas bym się ulotniła. Pozdrawiam was gorąco a szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają:
Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Paweł, Adaś, Urtan, Mruś, PzM, Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.

Złota myśl na dziś: Ada wpadła na pomysł i się poobijała| Rosi


komentarze (11) | dodaj komentarz

Inquiem perpetuum dona nobis, Satanas!

wtorek, 09 września 2008 19:42
       Między stado wielkich i odpasionych, kudłatych plusów bycia w trzeciej klasie, niepostrzeżenie zakradł się mały czarny minus. Nie, to nie matura. Matura to wilk w owczej skórze a ten minus, to zwykła czarna owca. Nieszkodliwa, jak to z czarnymi owcami bywa ale i tak nikt jej nie lubi.
Ciężko to wytłumaczyć, ale chodzi o to, że narzekać za bardzo nie przystoi, gdy się jest w tej trzeciej klasie. Dlaczego, pewnie zapytacie drodzy Czytelnicy. A no dlatego, że mam bardzo krótko lekcje w dodatku są to lekcje łatwe, proste i przyjemne. Mam więc dużo wolnego czasu. I właśnie z powodu oto tej przyczyny, narzekać na za dużą ilość prac domowych nie mogę! Bo nawet mając całkiem sporo zajęć dodatkowych, mam równie dużo sporo czasu, który mogę spokojnie poświęcić na naukę w domu. Inna sprawa, ze ten czas bardzo ciężko jest poświecić na ten szczytny cel jakim jest przygotowanie do matury.
I postaw się teraz, Czytelniku, w moim położeniu. Nie mogę narzekać! Inny by załamał ręce w moim położeniu, ale ja znalazłam wyjście! Będę narzekała na to, że nie mogę narzekać. Nie za często rzecz jasna, gdyż słodycz w nadmiarze to rzecz obojętna ale od czasu do czasu troszkę pozrzędzę, tak by tradycji stało się za dość! YEAH!
     Całe szczęście w szkole jak na razie jest cicho, może nawet trochę z cicho, nie lubię kiedy jest tak cicho....dlaczego więc napisałam na szczęście? Merde! Pojęcia nie mam... tak jakoś się utarło. Zresztą, nieważne.
     Myślałam ostatnio o karze głównej.
Co jest ważniejsze utylitaryzm czy racje moralne?
Jeżeli utylitaryzm...to zabicie przestępcy jest zupełnie w porządku. Po pierwsze, nie będzie miał już sposobności by po raz kolejny poprawić ten sam błąd. Po drugie, jest to rodzaj stracha na wróble. Wielu, a na pewno większość bardziej boi się śmierci niż dożywocia.
    Jednak w pierwszym przypadku, gdzie chodzi o unieszkodliwienie przestępcy, można z powodzeniem zastąpić karę główną, karą dożywocia, która efekt będzie miała podobny dla żywych. Dla Śmierci jest to za to ogromna różnica, gdyż nawet jeden zgon mniej oznacza jeden makabryczny formularz (któryby należało uzupełnić) z głowy.
Po za tym, niektórzy wierzą, że ludzie potrafią się zmieniać. Podejrzewam, że ci skazani są wierzą w to najbardziej, a więc ignorowanie ich wiary w ludzi byłoby jawną nietolerancją, której przecież nikt w obecnej dobie nie lubi.
Strachem na wróble kara śmierci na pewno nie jest, bo wyjątkowo nudne statystyki tak mówią.
Gorzej jest z moralnością. Czy należy okazać litość mordercy, który w jakiś wyjątkowo niepozytywny sposób zabił dziecko? Co powiedzieć jego matce? Za taką zbrodnię powinno się przecież karać.
Z drugiej jednak strony, co powiedzieć matce mordercy?
Możliwe, że kiedyś pogodziłaby się z tym, ponieważ sąd, w jakiś sposób był sprawiedliwy.
Jednak zastanawia mnie co by powiedziała na wieść, że sąd się mylił a jej dziecko było niewinne.
Należało by ją spytać co myśli o moralności i sprawiedliwości ludzi, A TAKŻE domagać się dla oprawców jej dziecka takiej samej kary jaką ono poniosło.
Kara śmierci jest chyba jedynym zachowanym w kodeksie karnym „prawem odwetu". Skoro oko za oko, ząb za ząb uważamy za niecywilizowane, to dlaczego przywykamy oko na karę główną?
Czasami odnoszę wrażenie, że to odruch. Ja tak mam na przykład gdy uderzę nogą w łóżko i mam ochotę kopnąć podły mebel za to, że stoi właśnie tam i sprawia mi ból.
Chyba nie potrafiłabym przyznać racji bytu karze śmieci(wiec nie martwcie się gdy już będę władcą świata będę was tylko torturowała...)
     A o karze śmieci pisze dlatego, ponieważ muszę napisać o niej esej na Anglika. Merde.

Pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy. Miłej reszty dnia i niech moc będzie z wami.
A szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Lila, Iza Kotek, Kóczak, Rosi, Marcik, PzM, Jasio, Ula, Gosia, Karolinusia, Paweł i Bartek, Karolina, familia, Mruś, Ola, Ola, Ola, Natalka, Zuzia B i Zuzia Cz, Spirit i Hania

Złota myśl
na dziś: Naprawdę Wolałbym, Żebyś Nie Budował Za Miliony Dolarów Kościołów/Świątyń/Meczetów/Kaplic Dla Mojej Makaronowej Doskonałości, Podczas Gdy Pieniądze Lepiej Wydać Na (Wybierz Sam):
  1. Skończenie Z Biedą
  2. Wyleczenie Choroby
  3. Życie W Pokoju, Kochanie Namiętnie I Obniżenie Kosztów Kablówki
Może Jestem Złożonym Węglowodanowym Wszystkowiedzącym Istnieniem, Ale W Życiu Cieszą Mnie Proste Rzeczy. Wiem Lepiej. JESTEM Stwórcą.
Flying Spaghetti Monster

komentarze (8) | dodaj komentarz

הבה נגילה

niedziela, 07 września 2008 21:46
           Jest niedzielny wieczór. Oto ja Ada stoję twarzą w twarz z nadciągającym poniedziałkiem i bez cienia lęku oglądam jego chmurne oblicze. Wcale mnie nie martwi fakt, iż jutro zaczyna się, nowy tydzień.
           Lecz nim wam napisze cokolwiek ciekawego, drodzy Czytelnicy, to chciałam się wytłumaczyć z mojej na tym blogu nieobecności. Wiem, że nie jest to konieczne, ale też nie jest zabronione a ja nie potrafię przepuścić okazji, by ponarzekać na gospodarza dobrodzieja, Polskę Wirtualną. A więc narzekam: znowu z jakiegoś niewyjaśnionego powodu, coś równie niewyjaśnionego nie wyszło i dlatego w niewyjaśniony sposób nie mogłam pisać.
           Tak na dobrą sprawę to i tak pewnie nic bym nie napisała ponieważ piątek był taki, jaki był. Jednym słowem ograniczył się do faktu swojego istnienia i na tym poprzestał.
Sobota? Sobota była lepsza...Paweł przyjechał żeby zjeść obiad w GreenWay'u więc z Rosi zabrałyśmy się z nim. No tak...i ten Batman. A raczej Joker. Trzeba oddać Heathowi Ledgerowi co jego przebił nawet Jacka Nicholsona. Film oczywiście utrzymany był w klimatach niekończącego się Amerykańskiego snu, pokazując prawdziwego ducha tego bardzo uduchowionego narodu. Głosowanie i 5 minutowa przemowa były, tak więc film możemy spokojnie zaliczyć do klasyki kina amerykańskiego. Nie wiem, czy kiedyś ktoś się zdobędzie na taki skok i odważy nakręcić się film(amerykański, oczywiście) bez salutujących żołnierzy, lotu myśliwców, długiej przemowy ku pokrzepieniu serc lub chociaż flagi narodu Amerykańskiego dumnie łopoczącej na wietrze. A więc, jak już pisałam „Mroczny rycerz" rządzi i wymiata, dosłownie i w przenośni!
             Dziś też nie działo się nic szczególnego w połowie drogi do Wrzesiny podjarała nam się „Okejka" ale to taki drobny szczegół. Ważne, że byłyśmy na koniach, wreszcie! Nie przyznam się ile nie jeździłam...ale efekt tego był taki, że Melisa we mnie zwątpiła(pewnie miała to w głębokim poważaniu, jak to konie, ale mniejsza. Ładnie brzmiało to słowo „zwątpić"). Wieczorkiem wpadłam jeszcze na Zamek, na festiwal kultury Żydowskiej ale nie chce mi się o nim pisać bo musze zająć się czymś innym. Na przykład...??? Na ten przykład, panem Żeromskim, Mandaryną polskiej literatury!!!
A przecież jest tyle rzeczy na ziemi i niebie, ciekawszych od lektury „Przedwiośnia".
             Można by się na ten przykład, pozastanawiać, czy przepowiednie futurystów przypadkiem nie zaczęły się spełniać? Zmiana dawnych kanonów piękna, życie emocjami, ekspresją i dynamiką, bez cienia refleksji. Zachwyt zwykłością, buntem i agresją, taka swego rodzaju pogarda dla przeszłości, przecież to właśnie oferuje nam współczesny świat. Tryumf kultury popularnej. Jak w ogóle kultura może być masowa? Przecież to się wyklucza samo przez się.
              A może to po prostu kolejna epoka w dziejach świata? Zresztą, chyba nie ma czym się martwić, bo nawet jeżeli popkultura= rewolucja to i tak obróci się przeciwko sobie i zniszczy wszystko co stworzyła. A jeżeli nie to po prostu przeminie i nadejdzie coś nowego. Ciekawe tylko co? Nie wiem jak dla was, ale dla mnie pop jest jak nowe szaty Cesarza, co nie oznacza, ze nie ma swoich zalet...jest kolorowy na ten przykład.
              Dobra, już kończę wydziwiać. To przez to "Przedwiośnie" nie potrafię normalnie funkcjonować. Jeżeli kiedyś będę pracowała w wywiadzie i złapie mnie kontrwywiad to będą mieli na mnie haka. Tak więc pozdrawiam Ciebie, drogi Czytelniku. A szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza, Lila, Kóczak, Rosi, Adaś, Urtan, Mruś, PzM, Paweł, Bartosz, Natalia, Hania, Ola, Ola, Ola, Tata, Zuzia B, Zuzia Cz, Marcik, Mama, Karola, Gosia i TY drogi Czytelniku.


Złota myśl na dziś: To okropne, ale wszyscy w pewnym sensie jesteśmy samotni.| "Tato" William Wharton

komentarze (13) | dodaj komentarz

Amaro dive, Amaro dive, Ederlezi Ej... ah...

środa, 03 września 2008 19:36
        Dzisiejsze dziś było pierwszym od tygodnia słoneczny dziś. Wielka to była radość, dla nas ludzi zimnej północy, ponieważ zwykliśmy żyć w warunkach srogich i deszczowych, pełnych komarów...wystawieni na zgubny wpływ niskiego ciśnienia. Sami zresztą widzicie, drodzy Czytelnicy, jak wielkie to ma dla mnie znaczenie skoro o tym piszę. Inna sprawa, że nie miałam pomysłu jak zacząć dzisiejsza notkę i dlatego postanowiłam pisać o pogodzie.
       A dziś, cześć kolejna potyczek damsko męskich.
Moje pytanie na dziś: Czy przystoi by mężczyzna bał się dziewczyny?
Podejrzewam, drodzy Czytelnicy, że wielu z Was zaraz powie „to zależy" i zacznie przedstawiać hipotetyczne sytuacje. Całe szczęście nie musicie tego robić bo sytuację załatwiam wam ja i wcale nie jest hipotetyczna. Jest rodem(Mwahahaha ale mi się dżołk udał RODEM!!!!!) z naszej lekcji matematyki, pierwszej zresztą. A było tak:
Wchodzimy do klasy całą klasą i zajmujemy miejsca. Ja, Izabela, Rosi i Kóczak siadami tradycyjnie w pierwszej, przed biurkiem pana R.
Ja < konspiracyjny szept>: Zobaczysz Izka, zaraz nam powie, że mamy usiąść ławkę dalej.
Izka < wcale nie konspiracyjny śmiech>
Pan R
< jakoś niezbyt szczęśliwy> : Dziewczyny, a co wy robicie w pierwszej ławce? Nie mogłyście usiąść dalej?
My: Nie.
Pan R< załamany>: I jak ja teraz będę prowadził lekcje?
Kóczak< jak zwykle wylewna>: Oj tam, przesadza pan, po prostu się za panem stęskniłyśmy :D !!!!
Pan R
:To ja wam przedstawię nowe PSO< zaczyna czytać zasady>
Iza< na cały regulator> : Pan to chyba obmyślał to całe wakacje...
<śmiech klasy >
Ja: A właśnie jak pan spędzał wakacje!?

      Niby nic. Byłyśmy miłe, wesołe a ja nawet nie nałożyłam dużego dekoltu, żeby pana R nie stresować. I co? I tak całą lekcję spędził w przeciwnym kącie klasy. No i teraz powiedźcie drodzy Czytelnicy, przystoi żeby się bał, czy nie przystoi?
Zresztą nie ważne. Prawda jest taka, że jesteśmy podłe...trochę.
      A dziś po raz pierwszy miałam okazję po raz kolejny posłuchać genialnej muzyki Goran Bregovic'a. Myślałam, że zwariuję ze szczęścia( niestety ta funkcja jest zablokowała przez operatora) ponieważ akurat ta muzyka kojarzy mi się z ulotnym klimatem moich najlepszych wakacji w życiu. I nie tylko wakacji, ogólnie jakoś brzmi moimi miłymi wspomnieniami. A do tego parę innych kawałków jak np. muzyka filmowa z filmu Bandyta wymieszana z japońskim rockiem, który co chwila włączał się bez mojej wyraźnej zgody.
    Niesamowite ile rodzajów muzyki ludzie potrafią stworzyć, ale jeszcze bardziej niesamowite jest to, że potrafią zamknąć w niej cały swój świat, klimat i powietrze swojego kraju, język, tradycję i kulturę, mentalność. Ciekawe jak to robią? Że słuchając paru prostych instrumentów widzimy pojezierze fińskie lub chłodne stepy.
    Dobra...zaczynam wyczuwać smrodliwą nutkę egzaltacji i patosu(patos jest dobry tylko w LOTR). Dlatego pozdrawiam Was drodzy Czytelnicy i żegnam. A szczególne pozdrowienia na dziś wygrywają: Iza(pamiętaj grzyb prawdę ci powie), Lilka( przyniosę ci numer tego przystojniaka), Rosi( oddaj mi mój stanik! Ale który?), Kóczak, Jonny vel Jasio vel alien, PzM, Paweł(dzięki, dzięki, dzięęęęki!!!!!!!!!) Bartek, Mruś, Zuzia B, Zuzia Cz, Natalia i Hania, Mama i Tata, Karola, marcik, Gosia, rajta, Adaś(jak mogłeś nie być?) i Ty drogi czytelniku.

Złota myśl na dziś: Najpiękniejsze co jest na świecie, to pogodne oblicze.| Albert Einstein

komentarze (10) | dodaj komentarz

Staraj się nie spieprzyć roboty. Niektórych to ucieszy, pozostałych zdziwi.

wtorek, 02 września 2008 16:42
      Dokonało się! Zaczęłam klasę trzecią, klasę maturalną. Jestem więc...ehh nie jestem w stanie tego napisać. Jestem już prawie dorosła, może tak :D
W tym roku powrót do szkoły był taki dziwnie przyjemny. Naprawdę, w jakiś sposób mi tego brakowało. No może nie koniecznie tych niekończących się godzin historii, gdy lepki jak melasa głos wychowawczyni zalewa nasze uszy, tego akurat nigdy mi nie będzie brakowało. Ale przerw spędzonych ze znajomymi i przyjaciółmi, wylegiwania się na ławkach, denerwowania matematyka(Iza twój śmiech był ZUY) nie można nie lubić.
    Zresztą bycie trzecioklasistką wcale nie jest takie złe. Dlaczego, pewnie zapyta, któryś z Was, drodzy Czytelnicy. A no dlatego, że mam lekcje do godziny 12 z minutami. I w dodatku prawie tylko te co lubię. To ułatwia życie, powie więcej! To życie ułatwia!
Innych powodów dla, których trzecioklasizm jest fajny jeszcze nie poznałam ale wierzę, że są.
    Dziś, żadnych genialnych pomysłów na moje średnio genialne wynurzenia nie miałam. Byłam zajęta np. taką Izką, która całą łacinę recytowała mi mszę łaciną kościelną, twierdząc, że tak jest dobrze bo tak twierdzi siostra Eleonora czy inna Aretuza. Brzmiało dziwnie...Dziś była też pierwsza lekcja historii ale nie wiem o czym bo rysowałam :P
   No a po szkole by tradycji stało się zadość, Rosi, Agata i Adaś przyszli do mnie. Nie wiem dlaczego ale zaczęliśmy grać w skojarzenia...to takie trochę dziwne ale trudno się mówi.

   A tak po za tym doszłam do wniosku, że nie istniejecie a cały ten świat to jedna wielka fikcja. Jesteście niczym ponad iluzję mojego schorowanego mózgu. Już po raz kolejny dochodze do tego wniosku więc coś musi w tym być. Pozdrawiam^^
A szczególne pozdrowienia na dziś otrzymują: Iza(Amen :P), Lila, Kóczak, Rosi, Kotek, Paweł, Hania, Natalka, Monika, Adaś, PzM, Zygi, Zuzia Cz, Jonny, Zuzia B, Mruś, Karolka, mama and tata, Gosia, Bartosz, Marcik i Rajta. No i oczywiście Ty dorgi czytelniku, który wybaczasz mi marną jakość tej notki.

Złota myśl na dziś brzmi: Nie zastanawiaj się, czy to, co mówi filozof, jest prawdą, lecz spytaj, jak doszedł do tego, że to jest prawda.

komentarze (12) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 20 marca 2010

Licznik odwiedzin: 252231

Chronon

« wrzesień »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728
2930     

Nota od wydawcy

Strasznie mało miejsca na ten opis. A więc krótko:
Nazywam się Ada ale w necie i dla większości znajomych pozostaję Socki. Interesuję się prawie wszystkim ale szczególnym uczuciem darzę kulturę antyczną, filozofię, kino, angelologię i demonologię, jazdę konną i pisanie?
Jestem uzależniona od herbaty i lubię piec ciastka. Chrupki czekoladowe bez mleka też lubię.
I nie było mnie stać na oryginalny opis.
Mój mail: Socki.sama@gmail.com
Moje gg: 5061265

Etymo-blogia

Takie coś powstaje kiedy takiej osobie jak ja pozwala się publikować posty. Właściwie to blog dla każdego "Drogiego Czytelnika"...dla ptaków wędrownych, odmieńców i dziwaków także a właściwie to przed...

więcej...

Takie coś powstaje kiedy takiej osobie jak ja pozwala się publikować posty. Właściwie to blog dla każdego "Drogiego Czytelnika"...dla ptaków wędrownych, odmieńców i dziwaków także a właściwie to przede wszystkim.

schowaj...

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 14.03.2010 23:24:43
  • autor: aniollewy
  • treść: I ja sie dopiszę jak...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 252236
Bloog istnieje od: 1246 dni

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: